Niebieska Rewolucja – czyli więcej morskiej żywności na naszych stołach

Tylko 2 proc. żywności, która trafia na stoły pochodzi z mórz i oceanów. Hodowcy ryb i owoców morza chcą zmienić tę sytuację i przeprowadzić "niebieską rewolucję". Na czym ona polega?
Termin "niebieska rewolucja" nawiązuje do pojęcia akwakultury, czyli gospodarki wodnej skupiającej się na hodowli ryb, skorupiaków i roślin wodnych w naturalnych lub sztucznych zbiornikach wodnych. Akwakultura od długiego czasu znana była w Chinach i w innych rejonach wschodniej Azji. W ostatnich dekadach to najbardziej rozwijający się sektor żywności na całym świecie. Postrzegana jest jako alternatywa dla rybołówstwa. Przy odpowiednim działaniu możliwe jest uzyskanie kilkuset ton z jednego hektara wody. Jednak tak intensywna hodowla może spowodować zanieczyszczenie wód. Stąd głównym celem całego przedsięwzięcia jest tworzenie systemów, gdzie wszystkie te organizmy mogłyby się rozwijać w wysokich i ekologicznych warunkach, bez szkody dla środowiska naturalnego.

Róbmy rewolucję

Marine Harvest specjalizuje się w hodowli i przetwórstwie łososia atlantyckiego, jak i w innych produktach z ryb i owoców morza. Firma postawiła sobie za cel zwiększenie potencjału, jaki tkwi w oceanach i morzach oraz dostarczaniu żywności stamtąd pochodzącej.

- Poprzez znaczne inwestycje w badania i rozwój, chcemy być na czele postępu technologicznego i stawić czoła obecnym i przyszłym wyzwaniom, zwiększając udział owoców morza w światowym spożyciu białka. Nazywamy to Niebieską Rewolucją – tłumaczy Alf-Helge Aaarskog, Dyrektor Generalny Marine Harvest.

Rewolucja sama się nie zrobi, więc wprowadzono zmiany w trzech obszarach: produkcji, karmieniu ryb, hodowli oraz w sprzedaży i marketingu. Firma stara się podążać za zmianami, jakie co chwila mają miejsce w życiu morskim i dostosowuje do tego swoje działania. Do hodowli łososia atlantyckiego podchodzi ekologicznie i inwestuje w coraz to nowsze technologie. - Od 2013 roku dostali certyfikaty w ponad pięćdziesięciu farmach w Norwegii. To pokazuje, jak poważnie Marine Harvest traktuje odpowiedzialną hodowlę łososi – mówi Karoline Andaur, zastępca Dyrektora Generalnego WWF-Norwegia.

Chodzi też o zmianę myślenia. Firma obliczyła, że jeśli czteroosobowa rodzina zastąpiłaby jeden mięsny posiłek tygodniowo rybnym, byłoby to równoznaczne z redukcją 3800 km podróży samochodem. - Naszym największym wyzwaniem, z którym mierzymy się obecnie, jest to, jak wyżywić rosnącą populację ludzką i dostarczyć jej zdrową, wartościową i smaczną żywność produkowaną w zrównoważony i skuteczny sposób. Morska żywność ma potencjał w tym wyzwaniu. Ma niższy ślad węglowy i niższy współczynnik pokarmowy paszy niż zwierzęta lądowe – wyjaśnia Alf-Helge Aaarskog.

Ryby są niewątpliwie skarbnicą składników odżywczych, takich jak m.in. wielonasycone kwasy tłuszczowe omega-3, białko, witamina D i jod. W dobie, kiedy populacja ludzka rośnie, wzrasta też zapotrzebowanie na żywność. A ta częściowo niewykorzystana stoi, a raczej pływa, bo przecież większa część naszego globu to wody. Stąd działania hodowców ryb i owoców morza, by dostarczyć więcej tego pożywienia, ale z naciskiem na dobre traktowanie natury.

Poleć ten artykuł znajomym:
Udostępnij Tweetnij Wykop
Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.